Ojcze, pragnę Ci podziękować, za to, że kochasz mnie bezwarunkowo i jesteś przy mnie pomimo moich upadków i błędów. Przepraszam, że nie potrafię kochać innych w taki sam sposób. Proszę, daj mi oczy, aby dostrzegał potrzeby innych ludzi, wychodził im naprzeciw i potrafił ich kochać, tak jak Ty ich kochasz. Amen. Fakt, że ktoś nas zablokował, jest zwykle bardzo jasnym sposobem na powiedzenie tego nie chcą się kontaktować z nami. Wiadomości, które wysłaliśmy, mogą być nieodpowiednie lub po Ktoś ewidentnie chciał popsuć moją premiere, ale to się nie uda🤷‍♀️Jedziemy zgodnie z planem i w poniedziałek odpalamy #NEWS na Youtube z pełną mocą!!! 🔥🔥🔥Przypominam już jutro odbędzie się zamknięta premiera w centrum Warszawy dla moich przyjaciół, znajomych i fanów.🧨⛓ 🤯#newmusic #new single #Kabe I mam nadzieję, że będziemy mogły przywitać Was ponownie jako Lovelyz, kiedy nadejdzie odpowiedni czas. Bez względu na to, ile razy organizuję mój list, smuci mnie to, że nie mogę przekazać wszystkich moich emocji. Jeśli jest coś, czego nie byłam w stanie powiedzieć, przyjdę do Was ponownie w przyszłości. 2014-07-24 18:45:05. fryderyk ocenił (a) ten film na: 9. 1. Wiedza o początkach ludzkich cywilizacji udowadnia nam że ludzie MAJĄ W ZWYCZAJU wymyślać sobie bogów, boginie, duchy i potwory. Zabobon był obecny w każdym zamieszkałym zakątku kuli ziemskiej. To po prostu nieodłączna część naszej natury. Znajdź odpowiedź na Twoje pytanie o sporządz notatkę na temat pomimo swoich wad jestem człowiekiem fajnym maksxpx maksxpx 07.09.2016 Ale teraz wiem, że ktoś nade mną czuwał 14 października 2018, 09:40 FACEBOOK. X. E-MAIL. KOPIUJ LINK "Błagam, nie oceniajmy, nie mówmy, że nauczyciel pracuje tylko 18 godzin tygodniowo Masza Sadowska: O autentyczności pisze się i mówi w świecie ostatnio całkiem sporo. Mnie jednak wciąż ten temat fascynuje. Może dlatego, Polskie napisy do Outlast znajdziecie pod tym adresem (38,5 MB). Jak informują autorzy nakładki, tekst w ostatnich dniach przeszedł szereg poprawek zarówno merytorycznych, jak i stylistycznych. „Kaznodzieja, pogrążony w delirium człowiek, chory psychicznie żołnierz, który walczył w Afganistanie etc. – staraliśmy się, by każda Tłumaczenia w kontekście hasła "moich wad" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: Sydney Bristow, moja córka zaczęła wierzyć, że kiedy na nią patrzę widzę ucieleśnienie moich wad. ZWuBQ0r. 25 maja 2014 roku, godz. 00:14 0,0°C 5 września 2009 roku, godz. 21:49 13,8°C 19 listopada 2009 roku, godz. 14:02 31,6°C 4 stycznia 2010 roku, godz. 21:31 8 kwietnia 2010 roku, godz. 17:00 102,5°C 8 maja 2010 roku, godz. 12:24 74,4°C 6 lipca 2010 roku, godz. 14:23 48,7°C 29 sierpnia 2010 roku, godz. 22:15 7,4°C 26 września 2010 roku, godz. 18:57 6,3°C 15 kwietnia 2012 roku, godz. 12:56 6,3°C 7 października 2010 roku, godz. 1:00 8,6°C Jak Mnie Kochasz? 24 października 2012 roku, godz. 11:18 18,5°C 18 listopada 2012 roku, godz. 12:02 14,8°C 17 kwietnia 2013 roku, godz. 22:18 5,4°C Kochasz mnie ? 14 września 2014 roku, godz. 16:43 20,8°C Wyszukiwarka Gdyby tylko owoc Twoich przemyśleń zechciał się skrystalizować w postaci aforyzmu, wiersza, opowiadania lub felietonu, pisz. W przeciwnym razie godnie milcz. Dlaczego musiałam cię poznać? No dlaczego. Nigdy nie poznam odpowiedzi na to pytanie. Wiem jedno, że pomimo tego, że mam wakacje męczysz mnie swoją obecnością. To straszne. Mam siedemnaście lat i spędzam moje ostatnie wakacje przed skończeniem edukacji w swoim rodzinnym domu, który mieści się na mugolskich przedmieściach Londynu. Wracając do mojego prześladowcy to jest nim James Potter, który nawet nie wie, że jest koszmarem z moich snów. Od roku nie próbował mnie zaprosić na randkę, nie wyznawał miłości, nawet mogę powiedzieć, że nie zwracał na mnie szczególnej uwagi. Po prostu funkcjonował obok mnie, czasem mówić cześć. Jednak nawiedza mnie we śnie. Od dziesięciu miesięcy śnię o tym kruczowłosym chłopaku, dokładniej o naszym pocałunku, który notabene był moim pierwszym, prawdziwym i to z kim? Z tym durniem Potterem, on oczywiście o tym nie wie, jak zresztą nikt inny. Nie potrafiłam powiedzieć o tym moim przyjaciółkom, one myślą, że zrobiłam to z moim chłopakiem Agustinem, którego poznałam w połowie szóstego roku. Jednak to jest teraz nieważne, wracając do tematu tego poczochranego durnia. Dręczy mnie swoim orzechowym wzrokiem za każdym razem jak oddam się w objęcia Morfeusza. Czuję się jak maniak, który rozpamiętuje szczęśliwe dla siebie chwilę. Przypominam sobie całą sytuację znad Jeziora. Znam na pamięć nasze kwestie, ruchy, odczucia. Odtwarzam ten pocałunek, co noc. I nie wiem dlaczego to robię. Nigdy nie budzę się zniesmaczona po tych marzeniach, wręcz przeciwnie jestem wypoczęta, mam dobry humor. Ostatnio zauważyłam, że jak mam zły dzień, to chcę już iść spać, aby zrelaksować się tym snem. To chore, lecz nie wiem dlaczego tyle czasu moja podświadomość poświęca temu Gryfonowi. Dziś znowu miałam ciężki dzień, posprzeczałam się z moją siostrą Petunią, która miała dziś przedstawić rodzinie swojego narzeczonego - Vernona. Byłam tak wytrącona z równowagi jej docinkami, że pogroziłam jej różdżką, za co zrugali mnie rodzice, którzy nie tolerowali, gdy chciałam uciszyć siostrę magią. Jednak dziwoląg, jak pieszczotliwie nazywa mnie Tunia trzymała nerwy na wodzy i udawała zwykłą dziewczynę, która uczy się w internacie. Oliwy do ognia dolało przypadkowe spotkanie Severusa, który wyglądał za zabiedzonego, chciał ze mną porozmawiać, lecz nie pozwoliłam mu zbliżyć się do siebie. Ot, co nie potrafię wybaczyć nazwania mnie szlamą, wybrał czarną magię, której ja nie toleruję, więc nie mogę go znosić. Po tym pechowym dniu z rozkoszą zasnęłam i śniłam o gryfonie o orzechowych oczach. Znowu czułam jego ręce na moim ciele, dotyk jego ust na moich, ta ekscytacja, że jest tak blisko. Wiem, że coś ze mną jest nie tak, skoro cieszę się ze snu o chłopaku, którego nie znoszę. Na szczęście nadszedł czas mojego wyjazdu do Hogwartu, cały dzień biegałam po domu szukając potrzebnych rzeczy, książek, ubrań. Byłam tak podekscytowana powrotem do czarodziejskiego świata, że nie zwracałam uwagi na złośliwe docinki Petunii najmniejszej uwagi. Szybie pożegnanie z rodzicami, ostatnie spojrzenie na siostrę i znikam za magiczną barierką, by znaleźć się na Peronie 9 i ¾ . Szybko odnajduję moje dwie przyjaciółki Mary i Dorcas, która dalej była z Syriuszem, przez jej związek pewnie znowu będziemy dzielić z Huncwotami przedział podczas podróży. Uśmiecham się do nich promiennie. Witam się z dziewczynami wielkim przytulańcem, Syriuszowi, Remusowi, Peterowi rzucam krótkie cześć i czekam na dalszy rozwój wydarzeń. - Syriusz zajął dla nas przedział - zakomunikowała mi Dor. - Świetnie wpadnę do wad po zebraniu Prefektów. - Zapomniałam, że mamy w naszym gronie dwóch porządnych Prefektów. - zażartowała Mary. - Właściwie to jednego. - poprawiłam ją. - Jak to? - spytała zdziwiona. - Widzę, że Remus ma swoją odznakę, a ty na pewno swojej nie straciłaś, więc jest was dwoje. - Straciłam swoją. - oczy moich przyjaciół rozszerzyły się ze zdziwienia, tylko Remus pozostał z obojętnym wyrazem twarzy. - Zostałam Prefektem Naczelnym. - pochwaliłam się i na dowód pokazałam im świecącą odznakę z napisem Prefekt Naczelny. - No to mamy przerąbane, jeśli Lilka nas złapie na psoceniu. Kochanie wpłyniesz na nią, żeby nie wlepiała nam dużo szlabanów. Muszę mieć czas, żeby spotykać się z tobą. - łasił się Łapa do swojej dziewczyny. - Po prostu bądźcie grzeczni, to nikomu nie stanie się krzywda. - zawiadomiłam jednego z naczelnych psotników Hogwartu. - A kto jest drugim? - zapytał Lupin. I wtedy zaczęła się niezręczna sytuacja, bo miałam odpowiedzieć, lecz w tym momencie pojawił się Potter, z rozwianymi włosami i kilkudniowym zarostem. A ja spiekłam na jego widok wielkiego buraka i nie odpowiedziałam na jego przywitanie rzucone w kierunku wszystkich. Chłopak spojrzał się ukradkiem na mnie i lekko uśmiechnął. - Lily kto jest drugim Prefektem Naczelnym? - upominał się o odpowiedź Remus, którego chwilowo ignorowałam. - Mój chłopak. - rzuciłam krótko. - To ty masz chłopaka? - zdziwili się jednocześnie Syriusz i James. Zła wysyczałam krótkie: - Tak. - i zniknęłam w pociągu. Stałem wbity w ziemię i obserwowałem jak znika w drzwiach pociągu. Nie spodziewałem się, że te plotki o niej i tym Puchonie to prawda, a tu proszę dostaję ich potwierdzenie od samego źródła. Tak jak radził mi Łapa, starałem się zapomnieć o Lily i moich końskich zalotach, ale jak mogę to zrobić, gdy ktoś próbuje się dobrać do mojej Lil. Koniec z dobrym Rogaczem, zawalczę o nią ostatni raz, nawet jeśli odrzuci mnie po raz kolejny. Jeśli w tym roku nie zdobędę jej serca, dam jej spokój i pozwolę żyć swoim życiem. Teraz tylko muszę obmyślić wielki plan o kryptonimie Lily Potter. Strzeż się Rudzielcze. Kiedy zapytają Cię czym jest MIŁOŚĆ - bardzo często nie wiesz, co odpowiedzieć. Bo miłość to coś magicznego. Coś, co nie ma jednej definicji. Dla jednych miłość to uczucie, które sprawia, że widzisz wszystko w różowych okularach, dla drugich miłość to poczucie, że jesteś dla kogoś ważna, dla jeszcze innych miłość to świadomość, że jest ktoś obok, kto kocha nas pomimo naszych wad. Czym dla mnie jest MIŁOŚĆ? To świadomość bycia dla kogoś całym światem. Patrzenie razem w tym samym kierunku. To wspólne wieczory z W. spędzone przy lampce wina i rozmowach do białego rana. To wspólne pichcenie w środku nocy ulubionego makaronu, wspólne odkrywanie świata. To dzielenie wspólnie swoich trosk, zmartwień, radości i sukcesów. To poczucie szczęścia, bezpieczeństwa i radości z każdej wspólnie spędzonej chwili. Jodi Picoult powiedział kiedyś, że miłość nigdy nie rozkłada się po równo w związku. Nigdy nie jest pół na pół. To zawsze sześćdziesiąt do czterdziestu. Ktoś zakochuje się pierwszy. Ktoś stawia drugą osobę na piedestale. Ktoś staje na głowie, by życie toczyło się gładko i przyjemnie... Czy tak naprawdę jest? Odpowiedzcie sobie sami... Jeden z moich ulubionych pisarzy, William Wharton napisał kiedyś, że "miłość to pomieszanie podziwu, szacunku i namiętności. Jeśli żywe jest choć jedno z tych uczuć, to nie ma o co robić szumu. Jeśli dwa, to nie jest to mistrzostwo świata, ale blisko. Jeśli wszystkie trzy, to śmierć jest już nie potrzebna - trafiłaś do nieba za życia". Bądź zawsze mistrzynią w miłości. Kochaj, szanuj, podziwiaj, okazuj szacunek, pożądaj... I doceniaj starania swojego partnera. Kiedy myślę dziś o moim Tacie, przypominają mi się często wizyty na OIOMIE. Tam czujesz, że jesteś blisko śmierci. Czujesz wewnętrzny niepokój. Strach. Patrzyłam na Tatę, który ponad dwa miesiące leżał w śpiączce, dotykałam jego dłoni, czułam ciepło jego ciała i tak baaaardzo pragnęłam powiedzieć Mu, że go kocham... W sumie mówiłam... ale nie wiedziałam, czy słyszał. Czas spędzony w szpitalu był dla mnie czasem niezwykłym. Czasem trudnym, ale też czasem, który sprawił, że stanęłam na chwilę w miejscu i zaczęłam rozmyślać o swoim życiu. O relacjach i związkach w które wchodziłam. O miłości... O kochaniu... Dziś wiem, że do „miłości życia” docieramy metodą prób i błędów, wyciągając z każdej relacji lekcje. Kochamy, łamiemy serca – czasami to nasze kruszeją, ale ciągle są dzielne. Żyją. Oddychają. Jeśli z zakończonego związku wyciągamy mądre wnioski, mamy szansę rozwijać się, kształtować naszą osobowość, by w końcu stworzyć kompletny, dojrzały związek. I być ze sobą na zawsze. Dojrzała miłość uświadamia nam, że udany związek wcale nie musi być idealny i przebiegać według określonego scenariusza. Ta relacja uczy nas autentyczności. W dojrzałym związku możemy być bowiem sobą. W końcu jesteśmy gotowi zaakceptować naszego partnera takim, jaki jest naprawdę. I, co równie ważne, nasz partner postrzega nas dokładnie w ten sam sposób. Kiedy mija pierwsza faza zauroczenia, pojawia się moment, który spala wiele z naszych złudzeń o nas samych i o naszym partnerze. Mamy okazję, by stać się bardziej kochający i zacząć doceniać osobę, z którą jesteśmy, a nie projekcje i nadzieje jakie w niej pokładamy, jako o naszym „idealnym towarzyszu”. Jeśli związek wytrzyma próbę czasu, ma szansę stać się trwałą i silną relacją na długie lata. Angelita Lim powiedziała kiedyś: "Widziałam, że jesteś doskonały, a więc Cię pokochałam, a potem zobaczyłam, że nie jesteś doskonały, i pokochałam Cię jeszcze bardziej". W samo sedno... Kiedyś usłyszałam takie zdanie: „Kobieta potrzebuje bliskości mężczyzny, a nie świadomości, że jest zajęta”. Bo bycie z kimś to nieustanne zdobywanie, to nieustanna praca nad związkiem. To czułość, bliskość drugiej osoby. To gesty! Prawdziwa miłość to nie tylko uczucie, to coś głębszego: stan, określona postawa wobec drugiej osoby, której przecież towarzyszą sytuacje konfliktowe. To bycie z kimś pomimo jego wad. Na dobre i na złe. W sytuacjach kryzysowych. Piotr Fijewski, psycholog i psychoterapeuta, utożsamia miłość z troską. Lubię to porównanie. Troska bowiem kojarzy się z czułością, uważnością, empatią i wszystkim, co dobre. Psycholog zauważa jednak, że bardzo często przyjmujemy za tak oczywiste, że kogoś kochamy, iż zapominamy mu to pokazać, wysłać sygnał, by ten ktoś też to poczuł. Dlaczego? Bo różne są języki miłości. Fijewski mówi o tym, że poczucie bliskości często manifestuje się w pretensjach. Kobieta ciągle narzeka: „ciągle cię nie ma; znowu wychodzisz”. Mężczyzna odbiera to jako pretensję czy krytykę, a w gruncie rzeczy ona mówi o potrzebie bliskości. Psycholog mówi o ważnej umiejętności odczytywania tego typu komunikatów nie jako ataków, lecz np. jako wyrazu tęsknoty. Bardzo często warto pytać: „Co masz na myśli kochanie? Jak mam to rozumieć?”, by nie przestrzelić w związku czegoś wartościowego. Warto ze sobą rozmawiać. Otwarcie! O wszystkim. Warto się ze sobą zaprzyjaźnić. Bo oprócz miłości w związku - ważna jest też przyjaźń. W miłości ważna jest także wolność. Dr Andrzej Wiśniewski w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” mówi wprost: „WOLNOŚĆ jest konieczna. Bez niej dojrzały związek nie jest możliwy. Ale to nie znaczy, że wszystko nam wolno. (…) Wolność w związku zakłada odpowiedzialność za partnera. Bez niej jest nihilizmem, egoizmem. Odpowiedzialność w języku par nazywa się lojalnością. Jeżeli wybieram tego oto człowieka, bo on jest dla mnie najpiękniejszy, najważniejszy, niepowtarzalny, to szanuję jego uczucia i potrzeby. Nie narażam go na stresy, dbam o niego, troszczę się”. Pamiętajcie Kochani, w miłości chodzi o to, by cały czas mieć poczucie, że samemu też by się dało radę iść przez życie, ale wolimy towarzystwo akurat tej ukochanej osoby. MIŁOŚĆ JEST WTEDY, GDY TRZYMAJĄC ZA RĘKĘ BLISKĄ CI OSOBĘ MYŚLISZ SOBIE: MAM WSZYSTKO. Ja mam, a TY? :)